Samotność

Ciężki do pisania temat
i każdemu on doskwiera.
Mowa dziś o samotności,
w towarzystwie nawet gości.
Sam nie siedzisz, lecz sie nudzisz,
potrzebujesz, bodźca, ludzi.
Chcesz wymieniać zdań bez liku,
tak, ze nawet, gdy chcesz siku,
to powstrzymasz mokrą rządze,
bo czas droższy niż pieniądze.
Może każdy nie zrozumie,
ale piszę, to co czuje,
wale swoją metaforą,
daje upust mym potworom…
Gdy samotność Ci doskwiera,
niby jesteś, a Cię nie ma.

*sry, za stylistykę i ew. błędy, ale jest tak gorąco, że nie wyrabiam :p

Reklamy

Brak tematu?

Brak tematu do wpisania,
w miarę trzeźwa dzisiaj bania.
Dzień spokojnie się układa,
jest gorąco i nie pada.
Z okna słychać młodych harce,
a ja z potem w domu walczę.
Sąsiad coś za ścianą skrobie,
zwykłe życie – myślę sobie.
Nie za dużo dzisiaj akcji,
brak pomysłu i atrakcji.
Zwykłe, smutne zamulanie,
trzeźwość daje smutną banie.
Dla niektórych jest to norma.
Dla mnie, szczerze – to katorga.
Uciekają życia barwy,
taki ten świat dzisiaj czarny.
Czarny także jest kolorem,
tylko, czy dobrym wyborem?

Szatan

Ktoś się rodzi, ktoś umiera,
znów życiówka mnie rozpiera.
Mnie rozpiera… lecz chcę składać:
Rymem… słowem – Tym dziś władam.
O ‚szatanie’ – kontrowersja!? – taka moja dziś inwencja.
Niby zły, a nie do końca,
gdyż zaciąga złych do kojca.
Może dziwna to przenośnia,
może dla was zbyt doniosła,
ale tak się w sumie składa:
Szatan jak policja włada,
karci tych, co źle działają:
„Tych, co głupstwa wyprawiają?”,
„Co mordestwa popełniają?”.
„Cudzołówstwo też jest grzechem,
diabeł też ma tam uciechę”,
Bardzo to głęboka kmina,
ja na płytko ją ucinam.

Dym idei

Dzisiaj kopuła jest okopcona,
łatwo* w rym zmieniać umysłu słowa.
Ni z dupy, ni z oka wyjadę z myślami:
czy tak naprawdę jesteśmy więźniami?
Kratami cenzury ograniczeni,
dręczymy się sami w piekle idei.
Całe swe życie umysł katujesz,
bo jedno robisz, a drugie czujesz.
Powyższe zdanie ma wiele znaczeń,
prostych i trudnych – już Ci tłumaczę:
Gdy ktoś Cię pyta: „Co tam u Ciebie”,
mówisz mu ok, choć wszystko się jebie;
Powiedzmy, że jesteś już po obiedzie,
od babci pytanie: „Dobre te śledzie?”,
i choć Cię skręca od ryby smaku,
„Obiad dziś babciu: lepszy, niż w maku”.
Wszystko w porządku? Dobrze się czujesz?
Nie, nie koniecznie, bo się źle czuje,
fałsz, bo odpowiesz jednak odwrotnie:
„Całkiem w porządku, nie jest okropnie”;
Kierownik nawija coś o robocie,
pierdolisz grubasie, jak baba na ciocie**,
odpowiesz zapewne to, co należy,
bo pieniądz wciąż idzie, a prawda leży.
Nie muszę trafiać tu przykładami,
bo resztę rymu piszecie wciąż sami.
Prawdy momenty wciąż ukrywając,
więźniami na zawsze pozostawiając…


*łatwo nie znaczy, będzie logicznie,

lecz składam opowieść tą pozytywnie 😀

*ciocie – nie jestem pewny, czy dobrze odmieniłem,
aż tak się kurewsko dziś nakopciłem…

„Pierwszy Wpis”

 

Pierwszy wpis będzie skromny, niedługi,
żeby zanudzić Was będzie drugi.
Piszę wierszami, to co mam w głowie,
czego normalnie powiedzieć nie umiem.
To, co mnie męczy, co mnie nurtuje,
o czym myślałem, co także czuję,
uwalniał będę to co mi siedzi,
także co boli – trochę spowiedzi.
Nie ma co więcej się tutaj rozwadniać,
na koniec dodam, żem niezły wariat. 😉